cytując siebie

No więc: nie.

Nie: dla każdej chęci posłania w eter – niechby nawet sztucznej inteligencji blogowej – wszystkich moich: złości, chęci i niechęci, najprywatniejszych przekonań, a przede wszystkim prawdy taką, jaką się wydaje.

Dawno, dawno temu Ten od teledysku był tak pewny swego, że nie było takiej minuty w kwadransie godziny jego spotkania z kimkolwiek, w której nie byłby w stanie dowieść wyższości wartości swoich przekonań. 

A potem trochę (nie całkiem, ale jednak odrobinę) dorósł na tyle, by być zdolnym spamiętać niechby nawet tę nędzną  1/100 swoich stuprocentowych pomyłek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s