siedem. idzie jesień. (nie ma na to rady).

Pewnego wieczora Ten od teledysku zaczął marudzić Szałapachowi, że chciałby choćby tylko jedną rzecz robić z sensem.
– No wiesz – mówił – żeby być jak lekarz, który po wygłoszeniu trzydziestu ogłoszeń o czasie zgonu uratował jednego pacjenta. Albo jak operator walca, który może spojrzeć za siebie i zobaczyć, że po roku wyrównał wreszcie dwa metry autostrady. Cokolwiek.
– Przecież siedzisz ze mną na dachu – odparł Szałapach, znudzony do tego stopnia, że gotowy powiedzieć cokolwiek. – To ma sens. 
Ten od teledysku coś tam bąknął pod nosem.
– Mówisz, że nie? – warknął Szałapach.
– Nic nie mówię – odmruknął Ten od teledysku tonem uczniaka pewnego, że prawda nie ma szans w starciu z autorytetem.
– I to dopiero ma sens! – ucieszył się Szałapach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s