inny wpis

Mimo wszystko można poczuć się zdziwionym, gdy zobaczy się siebie poprzez kogoś innego. A przecież to najczęstszy sposób, na jaki spotykamy samych siebie. Może więc nie o metodę tu chodzi, lecz o przedmiot poznania? 
To miał być inny wpis. Pierwotnie traktował o gapieniu się przez okno akademii sztuk pięknych, nocą z piątku na sobotę. O tym, jak za plecami gapiących się trwał radosny gwar, jak wybijały się nieliczne rozświetlone okna w ciemnym mieście i jak dobrze jest czasem tak się zagapić na nocne miasto z gwarem za plecami i ciepłym kobiecym ramieniem wtulonym w ten sam parapet.
Nieznana inteligencja blogowa udaremniła ten zamiar. Wpis został wysłany w blogową przestrzeń i zniknął w jej czeluściach. Może coś żyje tam i żywi się wpisami? Połyka je, a my, jeśli nie zrobimy kopii zapasowych, nigdy już ich nie spotykamy? Nawet podobnie zapisane słowa nie są już te same, choćby niosły zbliżoną treść i w zbliżony sposób oddawały ducha jakiegoś czasu, czy wydarzenia. Świat opisywany ponownie to świat ponownie oglądany – inne już rozbłyskują komórki w naszych mózgach, inaczej grają w nich impulsy elektryczne. Przecież czasem wystarczy byle rozbłysk światła, mgnienie na oślepionej źrenicy, by świat zobaczyć, poczuć, poznać i w końcu opisać sobie inaczej.
W sobotę Ten od teledysku jeszcze trochę żył minioną nocą. Jeszcze nie wystygły wrażenia. W niedzielę konsekwencją gapienia się przez okno, picia barbarzyńskich drinków i spacerów, czy to po akademickich korytarzach, czy brzegiem rzeki w kierunku domu, było tylko przeszukiwanie dysków w poszukiwaniu zdjęć z ubiegłego roku. Wymyślił kilka pretekstów dla tego zajęcia i spędził ponad godzinę na segregowaniu obrazków z ubiegłorocznego imprezowania.
Nad jednym się zatrzymał. 
Przedstawia ono mężczyznę w kraciastej koszuli, na tle drzew, białego nieba i zarysu fortu z czerwonej cegły. Biel nieba wynika ze statkowania się świtu, fort zbudowali Austriacy, nic zaskakującego w niebie i forcie. To mężczyzna zaskoczył Tego od teledysku.
Nie powinno go tam być. Przecież Ten od teledysku pamiętał dobrze, że tamtego wieczoru wyskoczyli na piwo, w knajpach i nad rzeką i później na wzgórzu i drugim wzgórzu, z kumplem z liceum, z Rudym. A Rudy jest chudy jak ułamek przecinka, ma twarz tak delikatną, że prawie dziewczęcą (dlatego wciąż podrywali go pijani faceci), ma długie, rude kręcone włosy. W niczym prawie nie przypomina tego zaokrąglonego faceta, wprawdzie rudego, ale z zakolami, który wepchał się na jego miejsce na zdjęciu.
No, może chichoczą podobnie.
To nie powinno zaskakiwać. A jednak wciąż świat przyłapuje na zdziwieniu Tego od teledysku, gdy wpatruje się on w cudze zdjęcia i znajduje na nich własną dorosłość.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s