pees

Tak się jakoś złożyło, że w tym samym czasie Ten od teledysku siedział daleko od miasta i wyżej od niego i gapił się w gwiazdy. Nie w te dwie, trzy, jakie widać poprzez światła ulic, domów, podświetlanych zabytków i kominów, ale w całe mrowie gwiazd. Gapił się, a w ciemności na lewo od niego jakiś on i jakaś ona zbliżali się do siebie i zbliżali, aż jej się chyba to znudziło, bo zawołała na pomoc zgraję znajomych. Ci chętnie obsiedli ławkę by wdać się w rozmowę o tradycyjnych nocnych pierdołach.
Na prawo od Tego od teledysku gromada młodocianych bredziła na podobne tematy już od jakiegoś czasu. Chłopaki zastanawiali się jak latać w kosmos i czy gołym okiem można oglądać pulsary. Jedyna w ich towarzystwie Basia wtrącała od czasu do czasu "who cares" i chyba dzieliła z Tym od teledysku zdziwienie, że chłopaki skupiają się na niebie zamiast na niej.
Rankiem wszystko było inaczej. Rankiem Ten od teledysku zasuwał w dół stromą śliską ścieżką pełną kamieni i korzeni. Pomiędzy drzewami szeleściły w całkiem gęstych krzewach ciekawskie jelenie a drobne ptaszyny udawadniały ze wszystkich sił, że potrafią narobić hałasu nie gorszego niż chorągiew pancerna niedźwiedzi. Ten od teledysku trochę zwracał na nie uwagę, a trochę nie. Zasuwał przed siebie skupiony przede wszystkim na stawianiu kroków, ale zmylił jeden, gdy nagle, nie wiadomo skąd, przyszło mu do głowy jakie to fajne tak po prostu pomykać stromo w dół i nic a nic przy tym nie myśleć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s