zaręczyny

– Patrz – powiedział Ten od teledysku gdy wreszcie zapadł zmrok i można było  zacząć żyć. Poszli więc pożyć trochę nad Wisłę. Chowali piwo w torebkach i uśmiechali się porozumiewawczo do nielicznych przechodniów. Nie obawiali się specjalnie, policja rzadko bywała w tej okolicy, ale jednak… Naprzeciwko nich mroczniała świątynia zagłady, po lewej podśmierdywała zapora, po prawej turkotały czasem pociągi. Od czasu do czasu uskuteczniacze joggingu drażnili kaczki i komary. Siekorki miały tu jak w raju.
– Popatrz, – podjął Ten od teledysku – Pieszczoch się żeni.
Nieco dramatyzował. Pieszczoch jeszcze nie stawał przed ołtarzem. Na razie przysłał tylko Temu od teledysku sms: "Chciałem oznajmić, że dnia 20 lipca 2009 roku zaręczyłem się z Miłą".
Niemniej Ten od teledysku popadł w iście dramatyczny nastrój. Teraz Pieszczoch, który jeszcze nie tak dawno temu (ledwie dwa lata wstecz) buńczucznił do Tego teledysku, że oni dwaj, o tak, oni dwaj to nie z tych! Oni dwaj wolne duchy, ha! – teraz i on przyjdzie i przy jakimś pijaństwie zagai "a co z tobą stary? Najwyższy czas!".
– A ty? – zapytał Szałapach, bo wypadało.
– A ja jestem okazem muzealnym – zarechotał na pokazTen od teledysku. – Widziałem dziś takie ogłoszenie na przystanku. Możliwość jazdy tramwajem muzealnym. Ty wiesz, co to tramwaj muzealny?
– Wiem – powiedział szybko Szałapach, ale nic to nie pomogło.
– To takie drewniane pudło trzeszczące i huczące po szynach. Turyści mogą się dzięki niemu poczuć jak w ubiegłym stuleciu. Albo jeszcze wcześniej. Tyle, że ja, jak miałem 14, 15 lat i wcześniej, jeszcze takimi jeździłem zupełnie zwyczajnie. Do szkoły. Trzęsły się, trzeszczały, huk był taki, że trzeba było wrzeszczeć podczas rozmowy, jak drań przyspieszał na długiej między cmentarzem podgórskim a Płaszowem. Jak chciałeś przystanku na żądanie ciągnąłeś za sznurek a nad głową motorniczego dzwonił taki zwyczajny dzwonek. Rozumiesz? Jeździłem muzealnymi tramwajami, jeździłem muzealnymi taksówkami – warszawami i wołgami. Jedno wielkie muzeum. Ja.
– Tak pieprzysz dla pieprzenia, co? – domyślił się Szałapach.
– Tak nawijam dla rozładowania nostalgii – przyznał Ten od teledysku. – Bo Pieszczoch się żeni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s