małe przypadki 3

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

<!–
/* Style Definitions */
p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal
{mso-style-parent:"";
margin:0cm;
margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:12.0pt;
font-family:"Times New Roman";
mso-fareast-font-family:"Times New Roman";}
@page Section1
{size:612.0pt 792.0pt;
margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;
mso-header-margin:35.4pt;
mso-footer-margin:35.4pt;
mso-paper-source:0;}
div.Section1
{page:Section1;}
–>

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

"Zeżrę twoje marzenia!" – tak powiedział.
Edytowałam akurat wpis na blogu. O czym blog? Tak trochę o mnie. Jak wszystkie
blogi. Chyba. No o takiej mnie, jaką bym mogła być. Bo ja piszę bloga tak, jak
się pisze anonse. Trochę filuternie, trochę zalotnie, zawsze dowcipnie. Cała
masa ludzi tak pisze. Nie tylko kobiety.

W każdym razie edytowałam tego bloga. Niewiele zmieniałam,
przecinki trochę szyk – kosmetyka. I wtedy zawiało o to wlazło.

– To?

– Najpierw myślałam, że to brat.

– Ten, co teraz w kuchni?

– On. Nie, żebyśmy mieszkali razem. Po prostu czasem wpada
jak pokłóci się z Anką. Jak pan chce, to ja to wszystko mam na blogu cała
historię! Tam pan wszystko pozna!

– To nie był brat, tak?

– Nie. To było ono. Takie… No wyglądało jak facet. Przystojny.
Boże, jaki przystojny! Wielki taki, brunet o oczach jak siła i ustach jak
szatan – znaczy, że się tak uśmiechał zawadiacko. Ciacho, ale takie z tabasco.
Dziki. Więc pomyślałam, że mi się śni. Albo że zwariowałam od tej samotności.
Bo widzi pan jak wyglądam!

– Ładnie pani wygląda. Przestraszenie, ale ładnie.

– Ech, flirciarz z pana! A on nie. On z tych, co to biorą,
co jego. Siadł na stole, pochylił się nade mną – pachniał samą dzikością, jak
step. Pan wie jak pachnie step?

– Pyłem i końskim moczem?

– Jak nieposkromiona dzikość. Jak rzeka męskości. Tak
pachnie step. I on usiadł na biurku, przechylił się, żeby zobaczyć co mam na
monitorze, potem pochylił się nade mną i powiedział: „Zeżrę twoje marzenia”. Potem
mi popatrzył w oczy i czekał. Spytałam go: „Co pan mówi? Czego pan chce?”. A on
znowu: „Zeżrę twoje marzenia”. No to podniosłam wrzask, a on uciekł. Nie, żeby
jakoś w panice. Po prostu mrugnęłam i już go nie było. Ale następnego wieczoru,
akurat przeglądałam anonse na takim jednym… No więc przylazł i powtórzył. I tak
już trzy razy. To zaczęłam się bać. I porozmawiałam z Kaśką. A ona…

– A ona powiedziała, że zna takiego jednego łachudrę –
dokończył za nią Szałapach. – I dała pani mój numer. Dlaczego mów pani o swoim
gościu na przemian „on” i „to”?

– Pan się będzie śmiać.

– Ja się nigdy nie śmieję. Zapomniałem już jak to się robi.

– Ja tak czuję. Jak go widzę, to widzę supersamca. Ale jak
znika, to mam takie przeczucie, że to jakieś „coś”.

– Ma pani rację, to coś. Ale zupełnie nie z mojej działki. Nie
pomogę pani.

– O boże! Jak nie pan, to kto? Ja już nie wiem co mam robić!
A jak mnie… Jak mnie zabije?

– Nie ma pani powodów do obaw. Nie zabije pani. Jest
niegroźny.

– Niegroźny? To co to robi?

– Tak jak mówi. Zeżre pani marzenia, jeśli mu pani pozwoli.

– Marzenia? Zeżre? Ale to nie boli?

– Wręcz przeciwnie. Raczej przynosi ulgę. Na pani miejscu
bym się zgodził.

– Ale jak tak można? Bez marzeń?

– Jeśli to panią uspokoi, one wrócą. Może te same, może
trochę inne, ale wrócą. Zawsze wracają.

– To mówi pan, że warto?

– Ja bym się zgodził.

– A pan… Pan kiedyś się zgodził? Na to?

– Nie proszę panią. Mnie te stwory nie odwiedzają. Ja swoje marzenia zjadam sam – odpowiedział Szałapach, po czym z niekłamaną ulgą czmychnął.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s