jak zwykle

Normal
0
21

MicrosoftInternetExplorer4

<!–
/* Style Definitions */
p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal
{mso-style-parent:"";
margin:0cm;
margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:12.0pt;
font-family:"Times New Roman";
mso-fareast-font-family:"Times New Roman";}
@page Section1
{size:595.3pt 841.9pt;
margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;
mso-header-margin:35.4pt;
mso-footer-margin:35.4pt;
mso-paper-source:0;}
div.Section1
{page:Section1;}
–>

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;}

Mężczyzna, którego serce biło zbyt szybko posmutniał, gdy
Szałapach zostawił go samego. Ten smutek nie opuszczał go przez cały weekend,
choć spotkał się z dawno niewidzianym znajomym, który, zgodnie z ekonomicznymi
elementarzami kupował dom podczas kryzysu. Przyjechał w tym celu z Irlandii i
dał się oprowadzać specjalistom po wyobrażeniu, które po przybraniu w ściany i
okna, nałożeniu tynkowego makijażu i wzbogaceniu wnętrza o wszystkie niezbędne
i przytulne składniki ma stać się jego domem. Przyjechał nie sam, ale z
Drobniutką, a w zwiedzaniu towarzyszył im zaprzyjaźniony od zawsze Bogard. Potem
oni wszyscy zasiedli przy pizzy i wymieniali z pospiesznym mężczyznom uwagi. Bogard
dodatkowo podrywał uroczą i delikatną blond kelnerkę, nie bardzo radzącą sobie
z jego nadto bezpośrednimi zalotami. Pospieszny mężczyzna przyglądał się im
wszystkim i uśmiechał się jak wszyscy ci starzy ludzie, którzy większość życia
mają już za sobą.

W niedzielę wieczorem nie wytrzymał i zadzwonił do Szałapacha.
Przećwiczył cierpliwość telefonu, aż wreszcie doczekał się odpowiedzi.

– Dzwoni pan, żeby zapytać, czy to już wszystko i jak się to
ma do faktu, że nie zamierza pan umierać, co? – odezwał się nieżyczliwie Szałapach.
– Wszyscy tacy, jak pan dzwonią z tym samym pytaniem. Dlatego wiem.

– Acha – wydobył z siebie mężczyzna po długiej, długiej
chwili milczenia. – Tacy jak ja?

– Ci, co muszą się jeszcze obudzić – wyjaśnił Szałapach i
skończył rozmowę, bo właśnie rozmawiał z Tym od teledysku, który przyszedł pożalić
mu się na nową szefową i jakieś tam nudne wyrzuty sumienia. Szałapach zamierzał
go zdrowo opieprzyć, by nie wysłuchiwać jego jęków. W ostateczności miał zamiar
zapytać go o dziewczyny. Pytanie takie zawsze peszyło Tego od teledysku, a
odkąd rozstali się z Rudą, peszyło go podwójnie.

Pospieszny mężczyzna przyglądał się przez chwilę milczącemu
telefonowi. Zastanawiał się, czy powinien wyciągnąć ze słów tamtego dziwaka
jakąś naukę, która odmieniłaby jego życie. Nie wymyślił jednak nic a nic.

Już miał się poddać i opaść w głęboki fotel, na którym
zawsze dręczył się ponurymi poezjami, co nieodmiennie poprawiało mu humor,
kiedy niespodziewanie uświadomił sobie, co przegapił w słowach Szałapacha.

Są jeszcze inni tacy jak ja!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s