owoce zgorzknienia

Ten od teledysku i Szałapach wpadli niespodziewanie na siebie w Sylwestra na skrzyżowaniu korytarzy. Przez chwilę patrzyli na siebie zakłopotani. Szałapach rozpaczliwie starał się ukryć za plecami butelkę szampana, którego, jak zawsze twierdził, szczerze nienawidził. Ten od teledysku nie miał do ukrycia nic poza sobą.
– Co tu robisz? – stary sposób odwracania od siebie uwagi przerzuceniem odpowiedzialności na tego drugiego zastosował jako pierwszy Szałapach.
– Szukam kumpla – odparł bez zastanowienia Ten od teledysku. Dopiero potem uznał, że to całkiem nieźle brzmiące w tych okolicznościach słowa.
– Kumpla? A gdzie Ruda?
– Nie ma już Rudej.
– O. Acha. I tak sam się tutaj…?
– No. Sam.
Usiedli na schodach i otworzyli szampana nie czekając na fajerwerki.
– Prawdziwy, francuski – pochwalił się Szałapach. – Chrześnica przywiozła z Francji.
– Ty masz chrześnicę?
– Kiepski ze mnie chrzestny. Na szczęście ona jest lepsza ode mnie. Obie są.
– Jest ich dwie?
– Na więcej się nie zgodziłem.
Nim skończyli szampana rozpoczął się nowy rok. Znaleźli w lodówce jakąś wódkę i parę piw i wypili je na zupełnie innym korytarzu. Tam ten do teledysku wyznał Szałapachowi, że strasznie mu żal tego, że nic a nic nie żałuje, zaś Szałapach wyznał jemu, że załuje stanowczo zbyt wiele.
I tak ich zastał poranek nowego dnia i nowego roku. Zupełnie bez zobowiązań, za to z całym stosem wyznań.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s