Zanikająca potrzeba używania słów.

Kiedy wieczór przyniósł nareszcie trochę chłodu, Ten od teledysku i Szałapach spełnili swoje pogróżki i wdarli się na dach, by siedzieć tam bez poczucia sensu i patrzeć w dal. Po jakiejś godzinie tak pasjonującej rozrywki, Ten od teledysku poruszył się wreszcie, z lekkim zniecierpliwieniem. Nie odezwał się jednak. Dla odmiany zdecydował się spojrzeć nie w dal, ale na dachówki i wtedy dopadła go myśl o jaką by się raczej nie podejrzewał.

Z każdym dniem mówię coraz mniej – odkrył. Nie dlatego, że mniej osób zadaje mi pytania, że znajduję dla nich mniej wydumanych odpowiedzi, albo dlatego, że rzadziej uczestniczę w imprezach i piwnych spotkaniach po knajpach. Jednak nawet siedząc, idąc, jadąc obok kogoś znajomego, Ten od teledysku coraz częściej milczał.

Rzecz w tym, że używanie słów coraz rzadziej wydawało mu się konieczne. Przekazywał niezbędne informacje szybko i konkretnie. Mowa wykształciła się u ludzi przecież właśnie po to – abyśmy przekazywali sobie nawzajem informacje. Początkowo dotyczyły one ilości mamutów w stadzie, oraz nagłej, niespodziewanej obecności tygrysa szablozębego. Któregoś dnia jednak, ktoś zadarł łeb w górę i zapytał o to wszystko na górze. Wtedy najstarszy, lub najbardziej ciekawski z ludzi, zaczął wymyślać sposób na wytłumaczenie obecności nieba. A kiedy odkrył, jak ubogi jest jego słownik, rozpoczął produkcję nowych słów. I tak trwa to do dziś. Jednak, choć słów przybywa, możliwości ich zastosowania już nie. Społeczeństwo cywilizacji technicznej musi być, czy tego chce, czy nie, konkretne – brak mu czasu na poezje i metafory.

Poprzez dachówki, Ten od teledysku spojrzał w przyszłość. Zobaczył tam ludzi, którzy wcale już nie potrzebują słów. Porozumiewanie się między sobą sprowadzili do krótkich, ale szczególnie intensywnych przeżyć. Na powitanie dotykają się lekko, lub padają sobie w ramiona, kina pokazują filmy, na których ludzie wyłącznie się całują, lub zabijają, w gazetach można znaleźć przede wszystkim zdjęcia ozdobione dodatkowo barwnymi, zdecydowanymi ideogramami. Świat przyszłości – uznał Ten od teledysku – będzie światem “krótkiej piłki”. Po co tracić megatony słów na wyrażenie uczuć, kiedy można zrobić to samo jednym gestem. A lekki pocałunek dostarcza dużo większego ładunku uczuć niż siedemset wersów poematu. Słowa wychodzą i wyjdą z użycia, nasze prawnuki kompletnie by nas nie zrozumiały.

Ten od teledysku wyobrażał to sobie poprzez równo ułożone dachówki, kiedy jednak oderwał od nich wzrok, uświadomił sobie ze zdziwieniem, że takie myśli nie pasują do niego zupełnie. Nie pasują do tego stopnia, że nie powinny nawet pojawić się w jego głowie. Zdezorientowany spojrzał na Szałapacha. Ten uśmiechał się w milczeniu, głaszcząc Inkę.

Kotka mruczała.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s