poza wakacjami

Latem Szałapach wychodzi na dach dopiero po zmroku, kiedy upały taka ich mać wreszcie przypadają do asfaltu i płyt chodnikowych, by rozpłaszczyć się tam złowieszczo i kłapiąc obietnicami jeszcze większych temperatur czekać dnia.
Szałapach ma je gdzieś. 
Siada na dachu z butelką piwa albo dwiema, albo winem kupionym za grosze w Czechach, albo wódki, jeśli przyniesie mu ją jakiś znajomy, czyli Ten od teledysku bo innych znajomych Szałapach prawie nie ma. No, są jeszcze Chińczycy, ale oni pędzą jakieś parszywe, pachnące ścierwem świństwo na ryżu.
Ten od teledysku prysnął na urlop jak zwykle wtedy, gdy wokół zaczął się walić cały ich świat, czyli kupa komplikacji zamkniętych w budynku, który kiedyś był szkołą, potem plebanią, a potem przejęły go typy spod ciemnej gwiazdy i zaczęły rozbudowywać wzdłuż, wszerz i w głąb. Obecnie znów zmienił się właściciel tego labiryntu, a wraz z nim zmieniły się pomysły na wszystko, między innymi na zagospodarowanie klitki, w której Szałapach mieszka od lat.
Nie ma nic stałego – powiedziałby Szałapach, gdyby miał do kogo i gdyby nie fakt, że nie przepada za gadaniem. – A równocześnie nic się nie zmienia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s